Zastanawiali się nad tym goście ostatniej już dyskusji zorganizowanej w ramach X Festiwalu Nauki. Oto różne stanowiska. Czy coś z tej dyskusji wyniknie?
Profesor Krzysztof Pomian, historyk kultury: zwróćmy uwagę na stan faktyczny. Poza granicami kraju przebywa obecnie około 1,5 mln Polaków, to nowy element polski w Europie. Zastanówmy się, jakie jest miejsce nauki polskiej w Europie? W ostatnim czasie zmalała rola polskiej humanistyki. Z polską kulturą – muzyką i literaturą jest trochę lepiej – książki Pawła Huelle czy Doroty Masłowskiej są tłumaczone na inne języki. Polska dyplomacja wygląda kiepsko, zwłaszcza kiedy polski europoseł proponuje czczenie generała Franco.
Profesor Edmund Wnuk-Lipiński, socjolog i politolog: polskie społeczeństwo jest podzielone. Tak źle nie było od czasów „Solidarności”. Podzielone na grupę modernizacyjną i tradycyjną. Te dwie grupy nie współpracują ze sobą. Ponadto w polskim społeczeństwie panuje duży poziom nieufności – Polacy nie ufają sobie wzajemnie, co „rozlewa się na zewnątrz” – zauważalne jest to w polityce międzynarodowej państwa: w stosunku do sąsiadów, do Unii Europejskiej i do Europy jako całości. Brakuje dialogu. Panuje przekonanie, że „co jest dobre dla mnie, jest dobre dla Polski”. Zaprzeczona została koncepcja respubliki: „państwo jest dobre, gdy w instytucjach publicznych są ludzie z mojej partii”. Zamazywana jest zasada trójpodziału władzy. Według jakiego scenariusza odbywać ma się powiększenie UE: czy Wschód ma się spotkać z Zachodem i poprzez to wytworzyć nową jakość, czy może kraje postkomunistyczne mają być klientami innych państw? Kim ma być Polska?
Współgospodarzem czy klientem? Odpowiedź wydaje się oczywista, ale jak do tej pory oczekiwania, zwłaszcza socjalne, przeniesione są z rządu polskiego na Brukselę przy stagnacji naszej obecności w UE. „Załatwiłem coś w Brukseli” – taka jest aktualna retoryka polityczna. Nie jesteśmy współgospodarzami. Czy i jak możemy przyczynić się do tworzenia porządku aksjologicznego w Europie? Przecież wreszcie nikt nam tego porządku nie musi dyktować.
Doktor Marek Cichocki, historyk idei: najpierw odpowiedzmy, kim jesteśmy? Gombrowicz pisał, że Polska jest takim projektem – nie może być w 100% Wschodem, ani w 100% Zachodem. Cichocki: „Sobór w Konstancji pokazuje, że teza Gombrowicza nie była prawdziwa”. Polska jednak była obecna w głównych nurtach Europy. Projektem wschodnim Polski była pokojowa federalizacja wschodnich narodów i religii. Projektu zachodniego nie mieliśmy. Polsce „brak doświadczenia nowożytności”, brak ten był trudny do nadrobienia, mimo Konstytucji 3 maja. Polska demokracja „ma się całkiem dobrze” – spójrzmy na Francję czy Węgry. Zrealizowaliśmy swoje główne cele – wejście do NATO i UE. Problem w tym, czy Polska odnajdzie swoją koncepcję Europy?
Profesor Andrzej Mencwel, historyk kultury polskiej: Polska wykonała swój „projekt europejski” we wrześniu 1939 roku! To był akt!
Profesor Krzysztof Pomian: Sobór w Konstancji nie był projektem europejskim, ale projektem christianitas. Europa nie jest prostą kontynuacją christianitas! Przez wojny religijne podzielona na świat katolicki i świat protestancki, ale została zjednoczona przez oświecenie rozumiane jako proces modernizacyjny. Gdy Europa kształtowała się jako system równowagi mocarstw i system dyplomacji, Polska była z tego wyłączona, stąd brak nam doświadczenia nowożytności. Do Europy (rozdartej wojną ideologiczną) wróciliśmy tak naprawdę dopiero w 1918 roku, byliśmy za to częścią christianitas. Pytanie, czy należy teraz iść dalej w kierunku integracji politycznej, czy nie? Profesor Pomian proponuje: potrzebna jest formuła większej integracji. Aktualny stopień integracji nie gwarantuje bezpieczeństwa w przypadku zagrożeń. Natomiast Polska dała dowody, że jej poczucie integracji jest bardzo słabe. Za przykład służyć może polityka polska wobec USA. Za to chętnie wyciągamy ręce po pieniądze z Unii. Jesteśmy jej największym beneficjentem. Polska popiera wejście Turcji do UE, tymczasem przyjęcie Turcji do UE oznacza koniec pewnego projektu politycznego.
Profesor Andrzej Mencwel: Czy profesor Pomian uważa więc, że UE to, jako projekt polityczny, jedyna szansa dla Polski?
Profesor Pomian: tak!
Doktor Marek Cichocki: Oświecenie nie było takim wielkim modernizacyjnym projektem nowożytności. Nie powinniśmy się wstydzić tego, że jesteśmy beneficjentem Unii. Zwróćmy uwagę na pozytywne przykłady naszej solidarności z UE.
Głos z sali: Agnostycy i ateiści: nie bójmy się Europy chrześcijańskiej! Podział w innych krajach też jest powszechny, to naturalne.
Profesor Wnuk-Lipiński: W innych krajach też panuje podział, są pęknięcia, ale jest spór. U nas nie ma sporu, lecz obrzucanie się epitetami.
Inny głos: Europa i Unia Europejska to nie to samo. Aneksja Polski do UE. To, co tu słyszę, to oszustwa intelektualne, a takie są zarazem oszustwami moralnymi!
Profesor Wnuk-Lipiński: Czyżby została stworzona nowa definicja aneksji? – Aneksja na ochotnika? Pani głos jest dowodem na to, że stanowiska, jakie zajmuje polskie społeczeństwo, są od siebie bardzo oddalone. Że trudno jest nam rozmawiać i zrozumieć drugą stronę.
Debata pokazała, że w sprawie polskiej więcej zadajemy pytań niż potrafimy udzielić odpowiedzi. Niełatwo o jednoznaczne wnioski i dobrą receptę. Jaka ta Polska i w jakiej Europie? – same wątpliwości.
Zofia Bluszcz