Noc Badaczy w Wojskowej Akademii Technicznej poświęcona była „Zasupłanemu promieniowi świetlnemu”. Jak się okazało podczas prezentacji, zasupłana była skutecznie też publiczność.
Żeby zobaczyć światło, jak mówił prof. Leszek Jaroszewicz, trzeba wydzielić dany promień, czyli ograniczyć jego zasięg. Tak działają latarki, latarnie, lasery. W przypadku tych ostatnich, bardzo wąskich płomieni, należy je dodatkowo odpowiednio wzmocnić. Co ciekawe, jak poinformował nas prof. Jaroszewicz, promień lasera wyprowadzonego z Ziemi miałby na powierzchni Kosmosu zaledwie parę kilometrów!
Dzięki lusterkom można bez trudu „zakręcać” odbity w nich promień światła tak, aby pokierować go w dowolną stronę i ominąć przeszkody.
Gwoździem spotkania okazał się eksperyment „zasupłania” publiczności. Profesor, za pomocą cienkiego, acz długiego światłowodu w postaci plastikowej rurki poprowadził promień świetlny wśród widzów na sali. W ten sposób udowodnił nam, jak prosto możemy, nie tylko uwięzić światło w światłowodzie, ale także bez trudu nim kierować, a nawet zasupłać! Jeden z widzów, by sprawdzić skuteczność tej metody, dość mocno zawiązał światłowód próbując zatrzymać promień. Nie udało się, bo po kilku chwilach ujrzeliśmy w czterech końcach sali zielone światełka.
Latarki, latarnie, lampy… wszystko to wydaje się bardzo banalnym zastosowaniem światła. Jak się okazało na spotkaniu z profesorem Jaroszewiczem ze światłem można robić niemalże wszystko(„zakręcać”, ograniczać, kierować, zawiązywać, wzmacniać… duże pole do eksperymentów) jeśli tylko dysponuje się odpowiednimi przyrządami (za światłowód może posłużyć nawet zwykła plastikowa linijka!) oraz zna kilka niezbędnych świetlnych prawidłowości, które, co ciekawe, jako pierwsi odkryli juz Egipcjanie (wynalazcy światłowodu)! Może warto samemu spróbować w domu?
Magda Skajewska