Plakat jest jak ulicznica

… stoi na bulwarze i zachęca.

Tymi słowami Saviniaca zaprosiła nas do podróży po około stuletniej historii plakatu filmowego w kinie Iluzjon A. Czehowska.
Pierwsze plakaty, zachęcające przechodniów do udania się na „pokazy żywych fotografii” pojawiły się w XIX wieku. Ich jarmarczny charakter nie miał wiele wspólnego ze sztuką.
Kina jako takie jeszcze nie istniały, projekcje odbywały się w wynajętych pomieszczeniach.
Pierwszym stałym miejscem tego typu rozrywki od roku 1908 było krakowskie kino o kuszącej nazwie „Uciecha”.
W dwudziestoleciu międzywojennym po raz pierwszy głos zabrali krytycy filmowi, pojawiły się też reportaże. Afisze z tego okresu częstokroć stanowią jedyny dowód na istnienie filmu, gdyż wiele taśm w zawierusze wojennej uległo zniszczeniu.
Szanujący się plastycy uważali plakaty filmowe za zbyt komercyjne, by parać się tą dziedziną. Fakt, iż kina utrzymywane były z prywatnych funduszy uniemożliwiał tworzenie plakatów artystycznych, bywało, iż jeden afisz obejmował trzy imprezy, w celu zaoszczędzenia papieru.
W latach czterdziestych nastąpił przełom. Objawił się jeden z największych polskich grafików – Henryk Tomaszewski. W 1936 roku dokonał rzeczy pozornie niemożliwej: wymógł na władzach nieingerowanie w nowopowstałą dziedzinę, jaką był artystyczny plakat filmowy. Sztuka awangardowa, zakazana jako domena wichrzycieli, w czasach wszechobecnych panów na traktorze i pań – robotnic, odnalazła swą enklawę.
Tylko tu mogły zaistnieć nawiązania do ekspresjonizmu, kubizmu czy pop-artu.
Powstała Polska Szkoła Plakatu Filmowego, zrywająca z dotychczasową prostotą. Plakat przestał być jedynie zachętą do filmu, lecz stał się odautorskim doń komentarzem, autonomicznym dziełem kształtującym gust przechodnia.
Państwo ludowe niezależnie od swych poczynań na innych płaszczyznach okazało się dobrym mecenasem jeżeli chodzi o roztoczenie parasola ochronnego nad artystami z dziedziny plakatu. W raz z przemianami związanymi z rokiem ’89 mecenat państwa zakończył się. Wraz z nim zniknęły ciekawe graficznie plakaty.
W latach ’90 sztuka plakatu znacznie obniżyła loty. Zaczęto iść na łatwiznę. Wraz z upadkiem Centralnej Instytucji Rozpowszechniania Filmu rynek otworzył się na zachodnich dystrybutorów, niezainteresowanych artystyczną formą plakatu. Położono nacisk jedynie na zwerbowanie widza do kina. Wraz z filmem do kraju napływały gotowe projekty afiszów, jedyna zmiana polegała na wprowadzeniu nań polskich napisów. Efektem są dzisiejsze wszechobecne komercyjne gnioty pozbawione grama artyzmu.
Wyjątek stanowi Visual Studio z miłośnikiem sztuki – Edmundem Laskowskim, który zamawia w niewielkim nakładzie plakaty u znanych grafików. Efekty ich pracy podziwiać możemy w niewielkich kinach oddalonych od gwaru przybyłych z Zachodu multiplexów – Muranowie czy Lunie. Jest to dowód na to, ze sztuka dobrego plakatu filmowego, choć znacznie przytłumiona, jeszcze całkowicie nie umarła.

Marta Popławska

One Response to “Plakat jest jak ulicznica”

  1. FELIX pisze:


    CheapTabletsOnline.Com. Canadian Health&Care.Special Internet Prices.No prescription online pharmacy.Best quality drugs. Low price drugs. Buy pills online

    Buy:Cialis.Super Active ED Pack.Viagra.Levitra.Tramadol.Maxaman.Cialis Super Active+.Viagra Professional.Soma.Viagra Soft Tabs.Cialis Professional.Viagra Super Active+.Viagra Super Force.VPXL.Zithromax.Propecia.Cialis Soft Tabs….

Leave a Reply

See also: