Eurosieroctwo czy afera wokół niczego?

Co skłania miliony rodziców do opuszczenia rodzinnego domu i przebywania na emigracji? Zamiast słów podziwu za poświęcenie, otrzymują status bezlitosnych. Czy słusznie? - pisze Joanna Socha.

Na to pytanie starała się odpowiedzieć podczas wykładu poświęconego „Niewidzialnym Rodzicom” Sylwia Urbańska.

- Tak naprawdę nie istnieje jakakolwiek definicja eurosieroctwa, ale wielu ludzi używa tego określenia – denerwowała się prelegentka. – Ostatnio media często dotykają tematu, którego tak naprawdę nie powinno być. Wszędzie mówi się o eurosieroctwie, ale intuicyjnie. Nikt nie wie, co to jest!

Proces Wielkiej Emigracji wiąże się niestety z rozdzielaniem rodzin – Jaś i Małgosia zamiast mieszkać z mamą i tatą, muszą mieszkać z babcią i dziadkiem. I na tym polega cały problem. Ci, którzy zostają w Polsce, oburzają się, że emigranci tak po prostu opuszczają swoje pociechy. Posądzają ich o brak instynktu rodzicielskiego, żądzę pieniądza, egoizm. Nie mówi się powszechnie o tym, że prawdziwą motywacją wyjeżdżających jest poprawienie losu swoich dzieci. Uważa się, że są chciwi, a nie biedni.

Sylwia Urbańska starała się udowodnić, że oskarżyciele nie mają racji. Problemy, które przypisuje się dzieciom pozostawionym przez rodziców, mogą dotknąć każdą młodą osobę.

- U każdego nadchodzi kiedyś taki czas, że opuszcza rodzinny dom. A nie słyszałam, żeby dziecko posła udającego się na zagraniczną konferencję, zostało nazwane eurosierotą.

Prelegentka opowiedziała historię kobiety spotkanej w małej miejscowości na Podlasiu, wychowującej 3 dzieci. „Mnie dobrobyt z domu nie wygonił” – miała powiedzieć matka. Jako przyczynę emigracji, opowiedziała historię: otrzymała propozycję pracy okresowej w sklepie w pobliskim miasteczku. Mogła zarobić w nim około 700 zł miesięcznie, ale bilet miesięczny na dojazdy kosztował około 150 zł, więc na wychowanie wielodzietnej rodziny, miała oferowane zaledwie 550 zł. Alternatywa – praca na Wyspach jako sprzątaczka, 5 dni w tygodniu, 6 godzin dziennie – zaproponowano jej 5000 zł za miesiąc. Według Sylwii Urbańskiej problem nie tkwi w rodzicach (ci w rzeczywistości chcą zapewnić przyszłość swoim pociechom, w świecie gdzie edukacja to inwestycja), ale w polskich warunkach.

- Rodzice muszą wyjeżdżać, żeby ich dzieci nie musiały - zapewniła Urbańska.

Niewidzialni rodzice. Czas globalnych migracji jako wyzwanie dla współczesnych ludzi, Instytut Socjologii, 26 IX

One Response to “Eurosieroctwo czy afera wokół niczego?”

  1. JOHNNY pisze:


    CheapTabletsOnline.Com. Canadian Health&Care.Special Internet Prices.Best quality drugs.No prescription online pharmacy. Low price pills. Buy pills online

    Buy:Arimidex.Lumigan.Accutane.Zyban.100% Pure Okinawan Coral Calcium.Synthroid.Petcam (Metacam) Oral Suspension.Zovirax.Prednisolone.Valtrex.Prevacid.Nexium.Human Growth Hormone.Retin-A.Actos.Mega Hoodia….

Leave a Reply

See also: