<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>IGF</title>
	<atom:link href="http://igf.polis.org.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://igf.polis.org.pl</link>
	<description>Internetowa Gazeta Festiwalu</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Jul 2010 21:25:05 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>IGF 2010</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2010/07/28/igf-2010/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2010/07/28/igf-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 21:21:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=255</guid>
		<description><![CDATA[Tuż przed Festiwalem Nauki rusza już po raz ósmy Internetowa Gazeta Festiwalu! Dla czytelników to świetne miejsce na zdobycie wielu multimedialnych informacji o Festiwalu i wrażeń z imprez z pierwszej ręki. Już teraz wprowadzamy w atmosferę tego niezwykłego przedsięwzięcia. Bo czy to nie jest niezwykłe, że tylu młodych ludzi pracuje wolontariacko, informując o ciekawych spotkaniach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Tuż przed Festiwalem Nauki rusza już po raz ósmy Internetowa Gazeta Festiwalu!</p>
<p style="text-align: justify;">Dla czytelników to świetne miejsce na zdobycie wielu multimedialnych informacji o Festiwalu i wrażeń z imprez z pierwszej ręki. Już teraz wprowadzamy w atmosferę tego niezwykłego przedsięwzięcia. Bo czy to nie jest niezwykłe, że tylu młodych ludzi pracuje wolontariacko, informując o ciekawych spotkaniach festiwalowych?</p>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze przed Festiwalem, w dniach 13-16 września (w godz. 16-19 w Collegium Civitas, 12. piętro Pałacu Kultury i Nauki) odbędą się spotkania z dziennikarzami i multimedialne warsztaty dziennikarskie, przygotowujące młodych reporterów do  tworzenia kolejnej edycji festiwalowego pisma. Sama Redakcja IGF jest redakcją edukacyjną, czyli taką, dla której uzyskiwanie sprawności dziennikarskiej i ćwiczenie się w pracy zespołowej jest równie ważne, jak powstanie dobrego produktu. Organizatorem IGF i warsztatów jest Stowarzyszenie Młodych Dziennikarzy „Polis”.</p>
<p style="text-align: justify;">W czasie Festiwalu redakcja będzie mieścić się w Instytucie Dziennikarstwa  Uniwersytetu Warszawskiego.</p>
<p>Zapraszamy studentów i licealistów. Potrzebujemy też osób zainteresowanych konkretnymi wątkami Festiwalu, np. historią czy biologią, medycyną, fizyką.</p>
<p style="text-align: justify;">Czytajcie i oglądajcie, piszcie i komentujcie:<br />
<strong>IGF.supermozg.pl</strong></p>
<p>Zgłoszenia na warsztaty:<br />
<strong>IGF@polis.org.pl</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2010/07/28/igf-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>IGF 2009</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2009/06/14/igf-2009/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2009/06/14/igf-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Jun 2009 23:42:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2009]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=251</guid>
		<description><![CDATA[XIII warszawski Festiwal Nauki i 7. edycja Internetowej Gazety Festiwalu już we wrześniu 2009! Chcesz być sekretarzem, redaktorem, reporterem czy fotografem - zgłoś się na: igf@ polis.org.pl!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>XIII </strong>warszawski <strong>Festiwal Nauki i 7. edycja Internetowej Gazety Festiwalu </strong>już <strong>we wrześniu 2009!</strong></p>
<p>Chcesz być sekretarzem, redaktorem, reporterem czy fotografem -<strong> zgłoś się na: igf@ polis.org.pl!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2009/06/14/igf-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Festiwal zakończony czyli podsumowanie zdecydowanie subiektywne</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2008/10/08/festiwal-zakonczony-czyli-podsumowanie-zdecydowanie-subiektywne/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2008/10/08/festiwal-zakonczony-czyli-podsumowanie-zdecydowanie-subiektywne/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 20:44:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>
		<category><![CDATA[internetowa gazeta festiwalu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=200</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy w połowie września zobaczyłam dodatek Wyborczej z programem Festiwalu, poczułam ekscytację! &#8211; pisze Ola Warecka. -I to ciekawe, i na ten wykład chcę pójść, i tego posłuchać. Tu dowiem się, jak powstaje tęcza, tam nauczę się, jak rozpoznać terrorystę, a jeszcze gdzie indziej poznam swoje DNA &#8230; &#8211; I rzeczywiście niektóre z wykładów po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy w połowie września zobaczyłam dodatek Wyborczej z programem Festiwalu, poczułam ekscytację! &#8211; pisze Ola Warecka.</p>
<p><span id="more-200"></span></p>
<div id="intertext">
<div class="cmsArtykulElem">
<p>-I to ciekawe, i na ten wykład chcę pójść, i tego posłuchać. Tu dowiem się, jak powstaje tęcza, tam nauczę się, jak rozpoznać terrorystę, a jeszcze gdzie indziej poznam swoje DNA &#8230; &#8211; I rzeczywiście niektóre z wykładów po prostu chłonęłam.</p>
<p>Dlatego, gdy myślę o Festiwalu Nauki &#8211; ?jestem cała za&#8221;. Kilkunastu naukowców-organizatorów porwało się na rzecz niebywałą: podjęli ryzykowną próbę, by ?zwykłych zjadaczy chleba&#8221; oderwać od telewizorów i zainteresować kwasami rybonukleinowymi czy sposobem komunikowania się pszczół.</p>
<p>Nie wiem, ilu było uczestników festiwalowych spotkań, ale siedząc w salach wykładowych rzeczywiście miałam wrażenie, że nauka ?trafiła pod strzechy&#8221;. Widziałam dzieci, zakochane pary i emerytów.</p>
<p>I najchętniej bym poprzestała  na ochach i achach. Bo &#8211; pamiętajmy &#8211; prowadzący zadali sobie trud przygotowania wykładów pro publico bono. Za to im chwała.</p>
<p>Ale&#8230;Jest małe ale.</p>
<p>Jeszcze przed festiwalem napisałam krótki tekst-apel do wykładowców (<a title="Cialo A patrzy w sufit , cialo B ziewa" href="http://www.supermozg.pl/supermozg/1,93139,5686866,Cialo_A_patrzy_w_sufit__cialo_B_ziewa.html" target="_blank">Ciało A patrzy w sufit, ciało B ziewa</a>), by zarazili nas swoją pasją, by zrezygnowali  - w miarę możliwości &#8211; z trudnego naukowego języka. Nie zawsze się to udawało. Czasem, tu i ówdzie wiało nudą. Niestety na wielu wykładach &#8211; prowadzący nie byli w stanie wyjść poza schemat: definicja, wzór, klasyfikacja. I zachowywali się tak, jakby w godzinnym wykładzie musieli zmieścić wszystkie informacje na prezentowany temat. A może należałoby czasem zacząć od końca? Może zamiast definicji &#8211; ciekawostka, doświadczenie? Zamiast całej klasyfikacji &#8211; jeden przykład. Można by też wcześniej przed wykładem ?przetestować&#8221; jakiegoś bliskiego laika. Opowiedzieć mu o laserze, prionach czy neuronach. I sprawdzić czy po pięciu minutach nie ziewa.</p>
<p>Nie, nie chodzi mi o to, żeby poważny temat sprowadzić do poziomu tabloidu, a naukę do anegdoty. Podam przykład z wykładu &#8211; który  spośród wszystkich, w jakich uczestniczyłam &#8211; wydał mi się najciekawszy. Spotkanie zorganizowane przez Wydział Psychologii UW dotyczyło istoty narcyzmu. Prowadząca dr Katarzyna Walewska typy osobowości narcystycznych wytłumaczyła na przykładzie&#8230; <a title="IGF" href="http://www.supermozg.pl/supermozg/1,93139,5746254,Klapouchy_na_kozetce.html" target="_blank">Kłapouchego i Sowy z Kubusia Puchatka</a>! I w niczym to nie zaszkodziło powadze tematu. Wręcz przeciwnie: wszystko stało się klarowne, a typy narcystyczne zapamiętam na długo.</p>
<p>Dlatego, drodzy wykładowcy  XIII Festiwalu Nauki, w przyszłym roku, zanim staniecie przed rzeszą laików w sali wykładowej zadajcie sobie pytanie: zasną czy nie zasną?</p></div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2008/10/08/festiwal-zakonczony-czyli-podsumowanie-zdecydowanie-subiektywne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zamiast wróżki i tarota&#8230;</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2008/10/07/zamiast-wrozki-i-tarota/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2008/10/07/zamiast-wrozki-i-tarota/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 20:50:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>
		<category><![CDATA[internetowa gazeta festiwalu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=202</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli wszyscy się na ciebie uwzięli, jeśli dziewczyny cię rzucają, a w szkole byłeś kozłem ofiarnym to &#8211; uwaga &#8211; możesz mieć w tym też swój udział. Zanim pójdziesz do psychologa, pamiętaj, że pierwszym warunkiem powodzenia psychoterapii jest chęć zmiany &#8211; pisze Ola Warecka. Na wykładzie zorganizowanym przez Wydział Psychologii UW mogłam dowiedzieć się czym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli wszyscy się na ciebie uwzięli, jeśli <strong>dziewczyny cię rzucają, a w szkole byłeś kozłem ofiarnym</strong> to  &#8211; uwaga &#8211; możesz mieć w tym też swój udział. Zanim pójdziesz do psychologa, pamiętaj, że <strong>pierwszym warunkiem powodzenia psychoterapii jest chęć zmiany</strong> &#8211; <em>pisze Ola Warecka.</em><span id="more-202"></span></p>
<div id="intertext">
<div class="cmsArtykulElem">
<p>Na wykładzie zorganizowanym przez Wydział Psychologii UW mogłam dowiedzieć się <strong>czym jest psychoterapia grupowa i jakie są jej rodzaje.</strong> Ale mnie bardziej niż definicja i rodzaje terapii grupowych interesowała odpowiedź na pytanie, <strong>co sprawia, że terapia w ogóle działa.</strong></p>
<p>Przede wszystkim trzeba pamiętać, że <strong>pierwszym warunkiem powodzenia terapii</strong> <strong>jest motywacja pacjenta.</strong> Ty sam musisz chcieć popracować nad sobą.</p>
<p><strong>Psycholog</strong> nie pogada ze ?złą teściową&#8221;, ani <strong>nie ?zorganizuje&#8221; ci przyjaciół.</strong> Może tylko pomóc zmienić twój sposób myślenia, postrzegania świata i komunikowania się z ludźmi, a to w konsekwencji sprawi, że <strong>otoczenie zacznie inaczej na ciebie reagować.</strong></p>
<p>Niektóre uzdrawiające czynniki psychoterapii grupowej są mało zaskakujące. W grupie zaspokajana jest jedna z naszych podstawowych potrzeb &#8211; potrzeba przynależności i kontaktu z innymi osobami &#8211; to wydaje się oczywiste. Podczas terapii otrzymujemy emocjonalne wsparcie, jesteśmy wysłuchani i zrozumiani. Ale dla wielu moc uzdrawiającą niesie ze sobą również <strong>fakt, że mogą  pomagać innym.</strong> Czują się wtedy potrzebni.</p>
<p>W grupie mamy możliwość odreagowania &#8211; możemy wyrzucić złe emocje i na bieżąco się im przyglądać, analizować. Tutaj jest na to miejsce. <strong>Nikt nas nie wyrzuci za drzwi jeśli się wściekniemy</strong> na terapeutę, albo nawrzucamy koledze z grupy terapeutycznej.</p>
<p>Nie bez znaczenia jest też świadomość, że nie jest się jedynym na świecie, że <strong>inni też mają podobne, czasem nawet większe, problemy.</strong> Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co daje grupa &#8211; tzw. <strong>korektywne doświadczenie emocjonalne.</strong> Na czym to polega? Każdy w życiu powtarza pewne schematy zachowań, jakich nauczył się od swoich bliskich, a potem w ciągu życia je ?odtwarza&#8221;. Gdy zachowujemy się w  typowy dla nas sposób podczas psychoterapii &#8211; grupa reaguje według innych wzorców, niż my znamy, a <strong>my uczymy się przez to innego sposobu zachowania, komunikowania i wyrażania emocji.</strong> Dostajemy od grupy &#8222;informację zwrotną&#8221; &#8211; co w naszych nawykach było nie tak. Oczywiście wszystko w atmosferze akceptacji i zrozumienia.</p>
<p>Na koniec, żeby uspokoić wszystkich, którzy obawialiby się odkrywać przed innymi swoje największe osobiste traumy i tajemnice. Grupę terapeutyczną <strong>obowiązuje zasada dyskrecji: nic, co zostało powiedziane na sesji terapeutycznej, nie może wydostać się na zewnątrz.</strong></p>
<p><em>Psychoterapia grupowa. Czym jest i jak działa? Małgorzata Jędrasik-Styła, Rafał Styła, Wydział Psychologii UW. 28. IX.</em></div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2008/10/07/zamiast-wrozki-i-tarota/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wideorelacja: Krwawe legendy</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2008/10/05/wideorelacja-krwawe-legendy/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2008/10/05/wideorelacja-krwawe-legendy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Oct 2008 20:56:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>
		<category><![CDATA[internetowa gazeta festiwalu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=206</guid>
		<description><![CDATA[- Znaleźliśmy nie tylko ślady, ale obecność żywych legend o krwi &#8211; mówiła prof. Joanna Tokarska-Bakir. Relację wideo z debaty wokół książki &#8222;Krwawe legendy&#8221; przygotowała Hanka Nowicka.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- <strong>Znaleźliśmy nie tylko ślady, ale obecność żywych legend o krwi</strong> &#8211; mówiła prof. Joanna Tokarska-Bakir. Relację wideo z <strong>debaty wokół książki</strong> &#8222;Krwawe legendy&#8221; przygotowała <em>Hanka Nowicka.</em></p>
<p><span id="more-206"></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2008/10/05/wideorelacja-krwawe-legendy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>TAJEMNICA BARWNEGO ŁUKU</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2008/10/04/tajemnica-barwnego-luku/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2008/10/04/tajemnica-barwnego-luku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Oct 2008 20:57:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>
		<category><![CDATA[internetowa gazeta festiwalu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=208</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli wierzyć bajce, na kończu tęczy odnaleźć można garniec złota. Jeśli wierzycie w bajki, nie czytajcie kolejnych zdań tego tekstu. Ceną opowieści o tym, jak tęcza powstaje, jest bowiem utrata nadziei na szybkie wzbogacenie się. Tęcza nie ma końca &#8211; pisze Paulina Cylka. Przepis na tęczę jest z pozoru prosty: potrzeba nam wody i światła. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli wierzyć bajce, na kończu tęczy odnaleźć można garniec złota.<strong> Jeśli wierzycie w bajki, nie czytajcie kolejnych zdań tego tekstu.</strong> Ceną opowieści o tym, jak tęcza powstaje, jest bowiem utrata nadziei na szybkie wzbogacenie się. Tęcza nie ma końca &#8211; <em>pisze Paulina Cylka</em>.</p>
<p><span id="more-208"></span></p>
<div id="intertext">
<div class="cmsArtykulElem">
<p><strong>Przepis na tęczę jest z pozoru prosty: potrzeba nam wody i światła. </strong>Ale najpierw wyjaśnijmy kilka kwestii dotyczących oby składników.</p>
<p>Krople wody &#8211; wbrew powszechnemu mniemaniu &#8211; mie mają łezkowatego kształtu. Napięcie powierzchniowe powoduje, że są one kulami. Krople deszczu mają średnicę  0.5 do 3 mm.</p>
<p><strong>Światło jest falą elektromagnetyczną, konkretnie zakłóceniami pól elektrycznego i magnetycznego</strong>,<strong> </strong>które przemieszczają się w przestrzeni. Człowiek postrzega światło o danej fali jako określoną barwę. Isaac Newton odkrył, że białe światło składa się z rzeczywistości z wielu barw.</p>
<p>Tęcza, jaką możemy zaobserwować na niebie, jest tworem o wiele bardziej złożonym niż pojedynczy łuk z dziecinnego rysunku. Składa się z tęczy głównej, o najintensywniejszych barwach, i tęczy wtórnej, bledszej. Układ kolorów na obu łukach jest lustrzanym odbiciem. Między łukami znajduje się ciemniejszy niż na zewnątrz obszar, zwany pasem Aleksandra (od imienia naukowca z Afrodyzji,  który  w I w.n. e opisał to zjawisko).</p>
<p><strong>Jak powstaje tęcza główna? </strong>Fala światła wpada do kropli wody i ulega rozszczepieniu na barwy, załamaniu i rozproszeniu. Proces ten rozrysował szczegółowo w XVII wieku Kartezjusz.</p>
<p>Różne są wielkości łuku tęczy &#8211; wszystko zależy od tego, na jakiej wysokości jest tarcza słoneczna. Środek barwnego łuku związany jest z kątem padania promieni słonecznych. Im niżej słońce, tym większy fragment łuku widać.</p>
<p><strong>Ważne jest też miejsce przeprowadzanej obserwacji -  przecież tęcza to nie przedmiot rzeczywisty, do którego możemy się zbliżyć, ale zjawisko optyczne. </strong>Możemy zobaczyć całą tęczę, czyli kolorowy okrąg, jeśli wzniesiemy się bardzo wysoko &#8211; np. samolotem. Trudno wtedy jednak ogarnąć zjawisko wzrokiem, jak wielka jest średnica tęczy.</p>
<p>Tęcza wtórna powstaje w wyniku dwukrotnego odbicia  i załamania promieni w kropli wody. W tej tęczy kolory są &#8222;odwrócone&#8221; w stosunku do łuku pierwotnego. Z każdym odbiciem w kropli wychodzi mniej światła, dlatego drug atęcza jest zawsze nikła. Tęcza trzeciego rzędu teoretycznie istnieje, ale musielibyśmy oglądać ją pod słońce. Kolejna widoczna na tle pierwotnego i wtórnego łuku powinna być &#8211; biorąc pod uwagę drogę promienia słonecznego w kropli &#8211; tęcza rzędu&#8230; piątego.</p>
<p><strong>A skąd się bierze pas Aleksandra? </strong></p>
<p>Ze względu na kąt, pod którym obserwujemy tęczę, krople, które znalazły się w tym obszarze, nie mogą być przez nasze oko dostrzeżone. Światło padające na nie w pierwszym i drugim odbiciu nie dociera do naszego wzroku.</p>
<p>Czasami można dostrzec poniżej tęczy głównej dodatkowe wielokrotne tęczowe pasma. <strong>To dowód na falową naturę światła. </strong>Zjawisko jest też związane z wielkością kropel &#8211; jest lepiej widoczne, gdy te mają jednakową wielkość. W przyrodzie rzadko zdarza się taki jednolity deszcz. Lepiej szukać go&#8230; w ogrodowym zraszaczu.</p>
<p><strong>Na koniec wykładu fizyk dał nam&#8230; zadanie domowe. </strong>Odpowiedzcie na pytanie: czy może istniec coś w rodzaju odwrotnej tęczy? Czy pod wodą zobaczymy tęczę na bąbelkach powietrza?</p>
<p>Odpowiedź może znajdziecie w polecanych przez naukowca linkach:</p>
<p><a href="http://www.dewbow.co.uk/">www.dewbow.co.uk</a></p>
<p><a href="http://www.atoptics.co.uk/">www.atoptics.co.uk</a></p>
<p><a href="http://www.philiplaven.com/">www.philiplaven.com</a></p>
<p><em>O fizyce ukrytej w tęczy</em>, 27 IX, Centrum Fizyki Teoretycznej PAN</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2008/10/04/tajemnica-barwnego-luku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MŁODY SMUTEK</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/mlody-smutek/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/mlody-smutek/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 21:46:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>
		<category><![CDATA[inter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=232</guid>
		<description><![CDATA[Coraz więcej dzieci i nastolatków zapada na depresję. Młodzi nie radzą sobie z trudami dorastania, adaptacją do zmieniającego się środowiska rówieśniczego, oraz wymaganiami szkoły i rodziców. Ci ostatni często zamiast wspierać &#8211; wpędzają swoje dzieci w chorobę &#8211; pisze Paulina Cylka. Od pewnego czasu wyniki badań nad przyczynami róźnego rodzaju schorzeń wykazują, że u kobiety [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Coraz więcej <strong>dzieci i nastolatków zapada na depresję.</strong> Młodzi nie radzą sobie z trudami dorastania, adaptacją do zmieniającego się środowiska rówieśniczego, oraz <strong>wymaganiami szkoły i rodziców</strong>. Ci ostatni <strong>często zamiast wspierać &#8211; wpędzają swoje dzieci w chorobę</strong> &#8211; <em>pisze Paulina Cylka.</em></p>
<p><span id="more-232"></span></p>
<p><img class="alignnone" src="http://bi.gazeta.pl/im/9/5750/z5750689X.jpg" alt="" width="640" height="426" /></p>
<div id="intertext">
<div class="cmsArtykulElem">
<p>Od pewnego czasu wyniki badań nad przyczynami róźnego rodzaju schorzeń wykazują, że <strong>u kobiety i mężczyzny tę samą chorobę mogą spowodować inne czynniki</strong>; inne są objawy i przebieg choroby,a co za tym idzie &#8211; leczenie także powinno być dostosowane do płci pacjenta.</p>
<p>Badania dr hab. Elżbiety Trzęsowskiej- Greszty ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej wynikły z takiego właśnie podejścia. Psycholog skupiła się na relacji rodzic-dziecko, chcąc sprawdzić jakie zachowania rodziców sprzyjają, a jakie zapobiegają depresji u przedstawicieli obu płci.</p>
<p><em><strong>Jaką być matką?</strong></em></p>
<p>Jak się okazało, <strong>zarówno chłopcy jak i dziewczęta potrzebują kochającej matki</strong>. Jak definiuje to pojęcie badaczka na podstawie wyników kwerendy?</p>
<p>Matka kochająca cieszy się z samego już istnienia dziecka, i często daje temu wyraz w kontaktach z potomstwem &#8211; tłumaczy psycholog. <strong>Mówi o dziecku dobrze, bezpośrednio do niego zwraca się w sposób serdeczny i ciepły.</strong> Nazywa je swoim skarbem. W żadnym wypadku nie wyzywa, nie poniża go. Stara się nauczyć swoje dziecko żyć tak, by było mu dobrze. Pociesza, gdy dziecko jest smutne.<br />
Jest żywo zainteresowana sprawami dziecka, myśli o jego potrzebach planując swoje życie &#8211; mówi Trzęsowska-Greszta. Przy ustalaniu co dziecku wolno, a czego nie, bierze pod uwagę zdanie małego człowieka.</p>
<p>Popatrzmy na to z innej strony &#8211; zachęca badaczka. <strong>Jeśli w naszym życiu zabrakło takiej matki, możemy z tych badań wyciągnąć dla siebie wnioski, jak traktować samych siebie,</strong> by ustrzec się depresji. Mówmy i myślmy o sobie dobrze. Starajmy się znajdować radość ze swojego istnienia. I układajmy życie tak, by czuć się w nim dobrze. Nie wchodźmy w sytuacje, które nam nie odpowiadają. Nie wolno &#8216;gwałcić&#8217; swojej psychiki! &#8211; przestrzega psycholog.</p>
<p><em><strong>Jakim być ojcem?</strong></em></p>
<p>Mężczyźni mają trudniejsze zadanie. <strong>Inaczej muszą traktować córkę, inaczej syna.</strong> Badania wykazały, że pewne zachowania ojca, które nie zaszkodzą chłopcu, mogą w przyszłości być źródłem zaburzeń psychicznych u dziewczyny.</p>
<p><strong>Córka potrzebuje ojca liberalnego, który daje dużo swobody &#8211; tłumaczyła badaczka</strong>. Taki ojciec często pozwala na to, czego dziecko pragnie. <strong>Łatwo przebacza i nie robi problemu ze spóźnień</strong> albo z tego, że córka zajęła się &#8216;myśleniem o niebieskich migdałach&#8217;. Czasem pozwala na złamanie zasad. Oczywiście &#8211; precyzowała psycholog &#8211; wszystko wedle odpowiedniej miary. Chodzi o to, że od dziesięciolatka należy wymagać utrzymania w ręku szklanki, ale nie należy za jej upuszczenie karać dwulatka.</p>
<p><strong>Kobieta</strong>, której ojciec daleki był od &#8216;antydepresyjnego&#8217; ideału, <strong>powinna umieć sobie wybaczać niedoskonałości.</strong></p>
<p><strong>Synowi potrzebny jest ojciec nagradzający.</strong> Można wręcz powiedzieć &#8211; rozpieszczający. Psycholog opisuje: ojciec często <strong>powinien syna chwalić i nagradzać</strong>. Może to być złagodzenie pewnych poleceń lub pozwolenie na dodatkową zabawę z rówieśnikami. Ważne jest dla dziecka otrzymywanie nagród w postaci słodyczy, drobnych podarków, pieniędzy.<br />
Oczywiście i w tym przypadku rozpieszczanie syna powinno mieć <strong>granice wyznaczone przez zdrowy rozsądek.</strong> Należy uczyć dziecko żyć tak, by było mu dobrze &#8211; mówiła psycholog &#8211; ale nie kosztem krzywdy innych ludzi.</p>
<p><strong>Mężczyzna</strong>, w którego życiu nie było ojca nagradzającego, powinien  - dla zachowania dobrostanu psychicznego &#8211; <strong>często sam siebie nagradzać.</strong></p>
<p>Wprowadzając te wskazówki w życie, należy pamiętać, że są one <strong>wynikiem badań wykonanych pod kątem jednego tylko z zaburzeń psychicznych.</strong> Wyniki pomagają nam zrozumieć, jakim rodzicem powinniśmy być, aby uchronić dziecko przed groźbą popadnięcia w depresję i towarzyszące jej myśli o bezsensie życia i własnej niskiej wartości. Aby uzyskać pełen obraz idealnej relacji rodzic-dziecko, trzeba wziąć pod uwagę także inne problemy.</p>
<p><em>Świat dotknięty depresją</em>, 25 IX, Instytut Biologii Doświadczalnej PAN</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/mlody-smutek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LUDZIE, KTÓRZY ROBIĄ &#8222;BUM!&#8221;</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/ludzie-ktorzy-robia-bum/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/ludzie-ktorzy-robia-bum/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 21:43:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>
		<category><![CDATA[internetowa gazeta festiwalu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=230</guid>
		<description><![CDATA[Różnica między pracami w naszym laboratorium, a tym, co robią w CERNie, polega na tym, że oni robią duże &#8222;bum&#8221;, a my małe &#8211; wczuł się w rozmowę z laikiem młody fizyk Jan Mierzejewski &#8211; pisze Paulina Cylka. przy kubku grzanego wina (reporterka) oraz kuflu piwa (fizyk), mowa była już o ciężkich jonach, akceleratorze i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Różnica między pracami w naszym laboratorium, a tym, co robią w CERNie, polega na tym, że <strong>oni robią duże &#8222;bum&#8221;</strong>, a my małe &#8211; wczuł się w rozmowę z laikiem młody fizyk Jan Mierzejewski &#8211; <em>pisze Paulina Cylka.</em></p>
<p><span id="more-230"></span><img class="alignnone" src="http://bi.gazeta.pl/im/0/5676/z5676280X.jpg" alt="" width="640" height="373" /></p>
<p><strong>przy kubku grzanego wina (reporterka) oraz kuflu piwa (fizyk), mowa była już o ciężkich jonach, </strong>akceleratorze i trudach pracy naukowca w Polsce<em>. </em>Kawiarnia Kawangarda przy Wilczej 32 tego wieczoru zamieniła się w &#8222;<strong>jaskinię fizyków&#8221;, na co dzień pracujących w Środowiskowym Laboratorium Ciężkich Jonów</strong> Uniwersytetu Warszawskiego. Na ścianach pojawiły się naukowe postery. Centralne miejsce zajął duży ekran, z pojawiającymi się na zmianę obrazami warszawskiego Cyklotronu i międzynarodowego Wielkiego Zderzacza Hadronów. Obowiązującą w kawiarni walutą stały się einsteiny, za które kupić można było ciastko, pyszną kawę (sprowadzaną przez właścicieli lokalu aż z Rzymu) lub coś mocniejszego.</p>
<p>Zgromadzeni przy stolikach fizycy &#8211; jak sami żartowali &#8211; swoim wyglądem nie spełniają społecznego zapotrzebowania na szalonego naukowca: <strong>nikt nie ma obłędu w oczach i rozwianych włosów</strong>. Życie też płynie im całkiem zwyczajnie &#8211; <strong>mają rodziny, użerają się z NFZ, hodują koty. </strong></p>
<p>W ciągu kilku spędzonych wspólnie godzin naukowcy odpowiadali na moje &#8211; czasem może dla nich śmieszne &#8211; pytania. Cierpliwie tłumaczyli to, co było dla mnie niezrozumiałe. <strong>Rozmawialiśmy też o łapaniu ?fizycznego bakcyla&#8221;, elektrowniach atomowych i bezpieczeństwie energetycznym, o poziomie nauczania przedmiotów ścisłych </strong>w zreformowanej szkole <strong>i żenująco niskich nakładach na naukę</strong>, które nawet na Białorusi są wyższe.</p>
<p>Przesympatyczna doktorantka Katarzyna Wrzosek opowiadała mi <strong>na czym polegają przeprowadzane w Cyklotronie eksperymenty</strong>. Między październikiem a czerwcem, bo w pozostałe miesiące jest zbyt gorąco i nie bylibyśmy w stanie schłodzić akceleratora, przeprowadzamy eksperymenty z użyciem wiązki jonów pierwiastków takich jak tlen czy argon &#8211; tłumaczyła. &#8211; <strong>Jony to atomy pobawione części elektronów.  Przy użyciu silnego pola elektromagnetycznego rozpędzamy je w akceleratorze</strong>. Wiązkę wyprowadzamy z niego metodą zwaną zdzieraniem i wpuszczamy w specjalny tunel. Jony o takim samym ładunku odpychają się, dlatego aby wiązka pozostała wiązką, musimy je tutaj skupiać szeregiem działających jak soczewki magnesów.</p>
<p>Na moje pytanie, jakie zastosowanie ma uzyskana w drodze tych eksperymentów wiedza, fizyczka uśmiecha się. Widocznie <strong>laicy często zadają takie pytania &#8211; co z tego macie, co ja z tego mam, po co to wszystko.<br />
</strong>Stawiamy podstawowe pytania &#8211; mówi Katarzyna Wrzosek. &#8211; <strong>Sięgamy granicy poznania. Bardzo często jest tak, że nie wiemy sami, jakie w tym momencie może mieć zastosowanie nasze odkrycie</strong>. Tak było i z Maria Skłodowską-Curie. Na badaniach zniszczyła sobie zdrowie, wręcz życie. Ale sama jeszcze nie do końca wiedziała, czemu jej odkrycie może służyć. My to wiemy i potrafimy docenić. I podobnie może być z naszymi badaniami. Ich prawdziwy sens może odkryją kolejne pokolenia.</p>
<p>Ale już chwilę później badaczka opowiada mi <strong>o tomografii pozytonowej (PET), która pozwala na diagnozowanie np. chorób nowotworowy</strong>ch przy pomocy szybko rozpadających się promieniotwórczych izotopów, które wprowadza się do organizmu z glukozą (komórki rakowe żywią się cukrami). Ta metoda pozwala na bardzo dokładne określenie miejsca powstania nowotworu i jest <strong>o wiele mniej inwazyjna od dotychczas stosowanych.</strong> Na sąsiadującej z Laboratorium Ciężkich Jonów działce właśnie zaczyna się budowa ośrodka PET, tworzonego wspólnie ze stojącym po drugiej stronie ulicy szpitalem klinicznym Uniwersytetu Medycznego.</p>
<p>Dr. hab. Ludwika Pieńkowskiego <strong>zapytałam o Wielki Zderzacz Hadronów</strong> &#8211; czy rzeczywiście przeprowadzone  w nim eksperymenty zmienią nasze wyobrażenie o świecie? <strong>Naukowiec skrzywił twarz w grymasie, odpowiadając &#8211; Największą zasługą LHC jest to, że w ogóle powstał.</strong> Przy jego budowie wypróbowano nowe technologie i to jest najważniejsze.</p>
<p>Fizyk ożywił się zdecydowanie, zapytany <strong>o konieczność wybudowania elektrowni atomowych w Polsce</strong>. Oczywiście, że są nam potrzebne! &#8211; mówił. <strong>Aby Polska naprawdę była bezpieczna pod względem energetycznym, do 2030 r. powinny powstać dwie duże albo trzy mniejsze elektrownie</strong>. Kilka odpowiednich miejsc jest już zlokalizowanych. Oczywiście, najlepszy byłby <strong>Żarnowiec,</strong> ale nie ma mowy o wykorzystaniu ruin poprzedniej budowli. A o <strong>Czarnobylu</strong> nie ma co mówić &#8211; rzucił. Czy użyjemy jako argumentu przeciw ruchowi samochodowemu przypadku człowieka, który doprowadził do tragedii, jadąc skonstruowanym we własnym garażu pojazdem, niespełniającym żadnych norm? A czymś takim była elektrownia w Czarnobylu &#8211; zbudowana przez państwo, które z nikim i z niczym, z żadnymi agencjami, standardami i życiem ludzkim się nie liczyło!</p>
<p><strong>Nasz kraj jest kompletnie nieprzygotowany na nadchodzącą katastrofę energetyczną</strong> &#8211; tłumaczył mi. &#8211; Jeśli rząd nie weźmie sprawy w swoje ręce, zamiast oddawać de facto władzę w ręce wójtów, którzy nie myślą w skali kraju, czeka nas załamanie gospodarki. <strong>Gdy zabraknie prądu, staną zakłady, stanie cała gospodarka. I dopiero to obudzi polityków.</strong> Gorzej, jeżeli na przerwach w dostawie prądu zarobią złe firmy. Jeszcze będziemy mieć swój <strong>Enron</strong> &#8211; mówił, wyjmując z torby laptop.</p>
<p>Chwilę później oglądaliśmy już fragmenty <strong>filmu dokumentalnego na temat tego energetycznego przekrętu stulecia.</strong> (<strong>Enron</strong> to amerykański dostawca energii, który wyłudził od stanu Kalifornia setki milionów dolarów: gdy stan dotknęły przerwy w dostawie prądu, Enron narzucił odbiorcom astonomiczne ceny energii). Znalazły się w nim upublicznione przez Senat rozmowy pracowników Enronu. Na wiadomość o wielkim pożarze, w którym płoną słupy wysokiego napięcia, handlowiec firmy woła do telefonicznej słuchawki: <strong>&#8222;Burn, baby,burn!&#8221;</strong> Gdy interes się rozkręca, enronowcy śmieją się: &#8222;Obdarliśmy biedne kalifornijskie staruszki ze skóry&#8221;.</p>
<p><strong>Nasza sieć energetyczna nie przetrwa porządnych mrozów</strong> &#8211; taki raport krąży wśród dostawców energii. Katastrofa nastąpi, gdy przyjdzie 10 kolejnych dni z temperaturą -20 stopni &#8211; przewiduje naukowiec. Biorąc pod uwagę stan infrastruktury, upadek polskiej energetyki miał mieć miejsce już zeszłej zimy. Ale zimy właściwie nie było &#8211; śmieje się fizyk. <strong>Wszystko jeszcze przed nami.</strong></p>
<p>- Co może więc zrobic przeciętny zjadacz chleba? &#8211; pytam przerażona wizją alternatywy: życie przy świeczce i bez lodówki kontra przelewanie całej pensji na rachunek dostawcy prądu. <strong>Prywatny wiatrak? Panele słoneczne? Panele to dobry pomysł &#8211; odpowiada fizyk. -</strong> Ale to starczy tylko na ogrzanie latem wody. Przede wszystkim trzeba zmusić polityków do działania. Pod Legnicą i w okolicach Gopła czekają wielkie pokłady węgla brunatnego. <strong>Ale w pierwszym miejscu buduje się autostradę i wydaje ludziom pozwolenia na budowę domów, a drugiego bronią ekolodzy</strong>. Nie wiadomo jak będzie z jeziorem, czasem trzeba zdecydować: coś za coś. A Legnica? Firma budująca drogę ze świadomością nad czym ją buduje, na pewno na tym nie straci.</p>
<p>Na pocieszenie po tych hiobowych wieściach <strong>idę do baru wymienić kolejnego einsteina na porcję czekoladowego ciasta. </strong>Stojący za ladą barista snuje interesującą opowieść o sztuce parzenia kawy, a mnie nie może opuścić myśl <strong>&#8222;Jak ja przeżyję bez lodówki?&#8221;</strong></p>
<p>O tym, co myślą ekolodzy o budowaniu elektrowni jądrowych w Polsce przeczytasz <a href="http://www.supermozg.pl/supermozg/1,93139,5730685,Pierwsi_polscy_Zieloni.html"><strong>tu</strong></a>:</p>
<p>Kawiarnia Naukowa Środowiskowego Laboratorium Ciężkich Jonów UW, 26 IX, Kawiarnia Kawangarda</p>
<p><!-- google_ad_section_end(name=art) --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/ludzie-ktorzy-robia-bum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>grzeszna niewinność</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/grzeszna-niewinnosc/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/grzeszna-niewinnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 21:40:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>
		<category><![CDATA[internetowa gazeta festiwalu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=228</guid>
		<description><![CDATA[Według nauki Kościoła katolickiego ludzkość obciążana jest piętnem grzechu pierworodnego, dziedziczonego po pierwszych rodzicach. Jedyną drogę zbawienia stanowi rytualne obmycie w wodzie chrzcielnej. Cóż jednak z duszami dzieci pozbawionymi możliwości uczestniczenia w sakramencie chrztu, zmarłymi przedwcześnie? &#8211; zastanawiała się w jednej z sal Muzeum Etnograficznego dr Ewa Chomicka &#8211; pisze Marta Popławska. Literacką wizję zagadnienia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://bi.gazeta.pl/im/2/4044/z4044762X.jpg" alt="" width="567" height="369" /></p>
<p><strong>Według nauki Kościoła katolickiego ludzkość obciążana jest piętnem grzechu pierworodnego</strong>, dziedziczonego po pierwszych rodzicach. Jedyną drogę zbawienia stanowi rytualne obmycie w wodzie chrzcielnej. Cóż jednak z duszami dzieci pozbawionymi możliwości uczestniczenia w sakramencie chrztu, zmarłymi przedwcześnie?<!--[if gte mso 9]&gt; Normal   0   21         false   false   false                             MicrosoftInternetExplorer4 &lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&gt; &lt;![endif]--><!--[if gte mso 10]&gt;   /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;}  &lt;![endif]--> &#8211; zastanawiała się w jednej z sal Muzeum Etnograficznego dr Ewa Chomicka    &#8211; <em>pisze Marta Popławska</em>.</p>
<p><span id="more-228"></span></p>
<div id="intertext">
<div class="cmsArtykulElem">
<p>Literacką wizję zagadnienia odnajdziemy w <em>Boskiej komedii</em> Dantego. Słynny obraz piekła, na które składa się dziewięć kręgów, to miejsce do którego oprócz szerokiego spectrum złoczyńców, trafiają zmarli przed ofiarą Chrystusa oraz dzieci obarczone piętnem winy Adama i Ewy. <strong>Trafiają do sfery najbardziej oddalonej od szatana &#8211; Limbo. </strong></p>
<p>Teorię Limbus puerorum, zwanej popularnie zatoką dzieci, sformułował św. Tomasz z Akwinu. Dusze przebywających tu niemowląt nie doświadczają mąk piekielnych, ale <strong>pozbawione są możności oglądania Boga</strong>, naznaczone wieczną tęsknotą. Choć wizja otchłani spokoju łagodziła pierwotne stanowisko Kościoła, w tym np. świętego Augustyna, mówiącego o jednoznacznym potępieniu, jednak budziła wśród wiernych kontrowersje. Jak miłosierny Bóg może odmawiać zbawienia dzieciom, których jedyną przewiną jest przedwczesna śmierć, skazywać na męki nie fizyczne, ale równie dotkliwe psychiczne?</p>
<p><strong>Stąd złagodzenie postawy w XVI wieku, kiedy to powstała nowa koncepcja teologiczna, mówiąca o zbawczej roli świadomego pragnienia chrztu przez rodziców. </strong>Ojciec i matka nie mogli jednak mieć pewności, iż ich dziecko, pozbawione łaski uświęcającej, dostąpi zbawienia. Wyrzuty sumienia dręczące wierzących rodzicieli, niepewność co do losów dziecka, skłaniały ich do działania. Podejmowano obrzędy mające na celu &#8211; jak wierzono &#8211; chwilowe wskrzeszenie dziecka, umożliwiające udzielenie mu sakramentu zapewniającego życie wieczne w raju. Wiadomo o przypadku, który miał miejsce w XIX-wiecznej Francji: dobrze sytuowana, zdeterminowana rodzina zaniosła zwłoki swego dziecka, zaczynające podlegać procesowi rozkładu, do budynku kościelnego. Tam wręczyli kapłanom pokaźną sumę, by ci odprawili nad ciałem 200 mszy. Jeden z księży, nie mogąc wytrzymać rozprzestrzeniającego się odoru, poruszył nieznacznie ołtarzem, by wywołać wrażenie chwilowego wskrzeszenia i zapewnić sumieniom rodziców spokój.</p>
<p>Aż do połowy XX wieku grzebanie niechrzczeńców nie było normą, a wręcz istniały stosowne zakazy uniemożliwiające chowanie ciał nieochrzczonych dzieci w obrębie cmentarza. Zakaz miał stanowić wymowne podkreślenie wyłączenia poza wspólnotę wiernych. Tym samym dzieci trafiały do kategorii tak zwanych &#8222;niespokojnych zmarłych&#8221; obok samobójców czy heretyków. W kulturze ludowej (jak wynika z badań przeprowadzonych przez dr Ewę Chomicką głównie we wsiach Podkarpacia i Podhala) przyjęło się chować zwłoki takich dzieci na rozstajnych drogach bądź pod progami domów, stanowiących przestrzenie mediacyjne, przynależne demonom. <strong>Takie praktyki podkreślały brak statusu społecznego dzieci bez chrztu, co wpisuje się w koncepcję obrzędów przejścia, sformułowanej przez Arnolda van Gennep&#8217;a. </strong>Jednorazowa egzystencja ludzka to seria sakralizowanych przez obrzędy przejść, takich jak narodziny, zaślubiny, pogrzeb. Kolejne etapy poprzedzone są chwilowym zawieszeniem bytowania, w celu jego dalszego trwania konieczne jest dopełnienie rytuału. W przypadku chrztu zanurzenie w wodzie stanowi o uświęceniu wegetatywnej egzystencji sprzed chrztu. Dziecko pozbawione sakramentu pozostaje w stanie zawieszenia. Nie bez znaczenia pozostaje fakt nadawania imienia przy tej okazji: osoba pozbawiona imienia nie posiada społecznego statusu i przynależności.</p>
<p>Co dzieje się z duszą niechrzczeńca według wierzeń ludowych? Błąka się ona po ziemi pod różnorakimi postaciami, oczekując pomocy. Nigdy nie milczy, a skamle, piszczy, skarżąc się na swój los. Wypowiedzenie przez miłosierną osobę kościelnej formuły (&#8222;Ja ciebie chrzczę&#8230;&#8221;) i nadanie imienia <strong>stanowiło jedyną szansę wybawienia</strong>.</p>
<p>Duszyczka przybierała kształt spadającej gwiazdy, myszy, motyla błądzących 7 lat po świecie. Mogła być też czarnym ptakiem &#8211; latawcem, stale uciekającym przed uderzeniem pioruna. Antidotum na jej bolączki stanowi pokropienie  wodą święconą i nadanie imienia: &#8222;<strong>Jakżeś pan, niech ci będzie Jan, jakżeś panna niech ci będzie Anna.</strong>&#8221;</p>
<p>W celach apotropaicznych dziecko chowano w glinianym naczyniu, głową w dół, pod osłoną nocy. Zmylić to miało czarownice poszukujące zwłok dziecka, którymi posługiwały się jako ingrediencjami do magicznych napojów. Szerząca się makabryczna wiara w magiczne właściwości ciał dzieci pozbawionych chrztu prowadziła nawet do mordów na ciężarnych kobietach. Świeca, do produkcji której użyto by takowego, miała zapewnić niewidzialność osobie chcącej dopuścić się przestępstwa. Osoba, która o północy, na skrzyżowaniu dróg, spożyła by mały palec lewej ręki zmarłego, miała móc bezkarnie szkodzić innym. Ponadto przy grzebaniu zwłok poza murami cmentarza, nierzadko wykonywano gesty egzorcyzmujące, <strong>mające wykluczyć ewentualny wampiryzm</strong>.</p>
<p><strong>A zatem dwa typy skrajnie odmiennych reakcji: z jednej strony troska i czułość, z drugiej obawa i wykluczenie. </strong>W tle rozważań przewijają się przytoczone podczas prelekcji słowa Jezusa: &#8222;Pozwólcie dzieciom przyjść do mnie&#8221;, przyćmiewające skłonność do łączenia dusz nieochrzczonych z pierwiastkiem diabelskim, zapewniające wierzącym rodzicom spokój wewnętrzny bez konieczności uiszczania opłat potrzebnych do odprawienia dwustu mszy.</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/grzeszna-niewinnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polemika do wykładu &#8211; Rasowemu kujonowi mówię nie!</title>
		<link>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/polemika-do-wykladu-rasowemu-kujonowi-mowie-nie/</link>
		<comments>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/polemika-do-wykladu-rasowemu-kujonowi-mowie-nie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 21:34:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Polis</dc:creator>
				<category><![CDATA[IGF 2008]]></category>
		<category><![CDATA[internetowa gazeta festiwalu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://igf.polis.org.pl/?p=226</guid>
		<description><![CDATA[Festiwal Nauki niekiedy wpuszcza na salę wykładową studentów, którzy powtarzają w okrojony sposób znane teorie, czytają z kartki definicje i używają nieprzystępnego języka. Nie zgadzam się na to &#8211; pisze Katarzyna Kosieradzka. Ostatniego dnia Festiwalu Nauki w Instytucie Socjologii UW odbył się wykład &#8222;Kino Davida Lyncha: mity i prawdy&#8221;. Poprowadził go student Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://bi.gazeta.pl/im/1/5750/z5750951X.jpg" alt="" width="640" height="416" /></p>
<p class="lead"><strong>Festiwal Nauki niekiedy wpuszcza na salę wykładową studentów</strong>, którzy powtarzają w okrojony sposób znane teorie, czytają z kartki definicje i używają nieprzystępnego języka. <strong>Nie zgadzam się na to</strong> &#8211; <em>pisze Katarzyna Kosieradzka.</em></p>
<p class="lead"><span id="more-226"></span></p>
<div id="intertext">
<div class="cmsArtykulElem">
<p align="justify">Ostatniego dnia Festiwalu Nauki w Instytucie Socjologii UW odbył się wykład &#8222;Kino Davida Lyncha: mity i prawdy&#8221;. Poprowadził go student Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych Antoni Michnik. <strong>Jego podstawowym założeniem było zastanowienie się nad tym, czy Lynch jest modernistą czy postmodernistą. </strong>Wykład w żaden sposób nie odpowiedział na to pytanie.</p>
<p align="justify">Na początku autor zaprosił w podróż przez kino Lyncha podzieloną na trzy części, do których przyporządkowani zostali patroni w postaci postmodernistycznych filozofów: Gillesa Deleuze, Jacquesa Lacana, Jeana Baudrillarda (autor wykładu wielokrotnie źle wymawiał te nazwiska, zniekształcając je i spolszczając). Na koniec postanowił porównać postmodernizm Lyncha do modernizmu i wykazać ich powiązania. <strong>Już jako założenie wydaje się to być totalnym bezsensem, choćby ze względu na fakt, że omawiając czyjąś twórczość przez ponad godzinę przez pryzmat jednej teorii, nie można w kilku zdaniach zderzyć jej z drugą. </strong>Nie mówiąc już o tym, że elementy modernistyczne w kinie Lyncha są elementami postmodernistycznego kolażu, elementami równoprawnymi ze wszystkimi innymi.</p>
<p align="justify">Wykład sprowadzał się do przywołania fragmentów teorii dotyczących kina Lyncha i nieudolnej próby połączenia ich z pojęciami i definicjami skrótowo ujmującymi filozofię postmodernizmu. Części tych teorii Antoni Michnik, jak sam przyznał, nie rozumie. Może powodem tego był fakt, iż (jak na początku powiedział sam prowadzący) <strong>&#8222;pewna granica jest jednak nieprzekraczalna. Do samej istoty nie jesteśmy w stanie dotrzeć, bo nasze poznanie nie jest poznaniem reżysera.&#8221;</strong></p>
<p align="justify">Wykładu nie broni nawet fakt, iż <strong>większość przytaczanych fragmentów tekstów, definicji, interpretacji filmów Lyncha czy nawet oczywistych obserwacji nie mijała się z prawdą. </strong>Zabrakło dogłębnej analizy prowadzącej do jakichkolwiek wniosków. Nazwałabym to wydarzenie wyjątkowo nieudanym kolażem, który czerpie z ciekawych źródeł, ale nie tworzy w żaden sposób całości, a tym bardziej całości, która by coś ze sobą niosła. Wniosek z wykładu jest prosty: Lynch niewątpliwie postmodernistą jest, ale Antoni Michnik na pewno nie.</p>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://igf.polis.org.pl/2008/09/30/polemika-do-wykladu-rasowemu-kujonowi-mowie-nie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic Page Served (once) in 0.508 seconds -->

