Fotorelacja: Zaprojektuj sobie muzeum!

Zawsze marzyłeś o pracy architekta? Mamy dobrą wiadomość! Twoje marzenia wreszcie mogą się spełnić. Oto pierwsze zlecenie: zaprojektuj Muzeum Historii Żydów Polskich! Fotorelacja Marty Kornak, Oli Oniszk i Ewy Ratyńskiej.

Continue reading →

O radiu, którego nie słucham

Tak jak przewidywaliśmy, cała sala im. Stefana Nowaka w Instytucie Socjologii zapełniona! Cóż, kontrowersyjny temat „Czego uczy Radio Maryja?” przyciąga. Oho będzie, gorąco – piszą Agata Grzegrzółka i Krzysztof Moszczyński.

Continue reading →

NASZE POLSKIE BUDOWANIE

Są zniszczone lub oklejone reklamami i śmierdzą. Staramy się przechodzić przez nie jak najszybciej i nie oglądając się wokół. Tymczasem pod warstwami brudu, rdzy i graffiti  kryje się kawał porządnej architektury. Przyjrzyjmy się powojennym stołecznym dworcom kolejowym – pisze Paulina Cylka.

Continue reading →

Eurosieroctwo czy afera wokół niczego?

Co skłania miliony rodziców do opuszczenia rodzinnego domu i przebywania na emigracji? Zamiast słów podziwu za poświęcenie, otrzymują status bezlitosnych. Czy słusznie? - pisze Joanna Socha.

Continue reading →

PASATY, CYKLONY I ZDRADZIECKIE CUMULONIMBUSY

Ten dzień młoda paralotniarka zapamięta do końca życia. Rutynowy trening zamienił się w koszmar, gdy kobieta niespodziewanie została zassana przez chmurę burzową – pisze Paulina Cylka.

Continue reading →

Powtórka z konstytucji

Nie wszyscy nauczyciele fizyki potrafią dobrze wytłumaczyć swój przedmiot, ale po spotkaniu w Sejmie można stwierdzić, że wielu nauczycieli WOS-u radzi sobie znakomicie - pisze Agata Grzegrzółka.

Continue reading →

W Warszawie możesz się zgubić

Ostatni dzień Festiwalu Nauki postanowiłam spędzić w aktywny sposób - a jaki uznałam za najlepszy? Grę w Powiśle! – zwiedziłam okolice Mostu Świętokrzyskiego, rozwiązywałam zagadki, przeprowadzałam doświadczenia pod czujnym okiem specjalistów – pisze Joanna Socha.

Continue reading →

Ściana Wschodnia

Mówię – Marszałkowska od Alei Jerozolimskich do Świętokrzyskiej. Myślę – Rotunda, Universal, Wars, Sawa, Junior, Sezam. Bo to jest. A co miało być? – pisze Paulina Truszczyńska.

Ściana Wschodnia to odcinek Marszałkowskiej od Alei Jerozolimskich do Świętokrzyskiej. Według opowieści przewodniczki, Alicji Gzowskiej z Koła Popularyzatorów Architektury Stolicy PASaż, plany jej zagospodarowania powstały dopiero na początku lat 50-tych XX wieku. Powód, dla którego dopiero wtedy zajęto się centrum stolicy, jest prosty – wówczas ustalono projekt Pałacu Kultury. Okolica, a więc i Ściana Wschodnia, musiały współgrać z tą budowlą. Jednak pierwotne plany nigdy nie zostały zrealizowane.

Na miejscu proponowanych sześciu jednopiętrowych bloków powstało za to kilkanaście jedenastopiętrowych budynków. Ich celem było ”zaspokojenie głodu mieszkaniowego”. Niedługo potem dobudowano trzy dwudziestotrzypiętrowe budowle, wokół których krąży wiele legend. Jedna z nich głosi, że gaz został doprowadzony tylko do jedenastego piętra. Natomiast faktem jest, że z położonych w nich mieszkaniach widać dachy niższych budynków, o które zaczęto dbać dopiero gdy były widoczne.

Ponadto mieściły się tu liczne kawiarnie i domy towarowe. Do dziś istnieją wspomniane już Wars, Sawa, Junior oraz Sezam, na których tyłach znajduje się Pasaż Wiecha. W czasach komuny znajdowały się liczne ławki, na których można było usiąść i porozmawiać.

Po remoncie w 2006 r. Pasaż całkowicie zmienił swój wizerunek. Oczywiście, żeby tradycji stało się zadość, nie wszystko zostało wykonane zgodnie z planem. Podobno tym razem przysłużyli się kloszardzi, którzy podkradali sztuczną trawę, a następnie owijali się nią w chłodne noce.

Ściana Wschodnia – estetyczne i techniczne założenia architektury lat 60., Koło Popularyzatorów Architektury Stolicy PASaż, 28 IX

Jacy jesteście, nie wie nikt!

Podczas prezentacji wyników badań dot. środowiska LGBT, badającym zarzucono nieobiektywność. Została także poruszona kwestia trudności w dotarciu do osób ukrywających swoją płciowość - pisze Agata Grzegrzółka.

Badanie przeprowadzone na osobach z grupy LGBT (skrót określający środowisko lesbijek, gejów, biseksualistów oraz osób transpłciowych) skupiało się na środowisku klubowym w większych polskich aglomeracjach, ale nie tylko – podkreślali badający Katarzyna Perdzyńska i Marcin Jóźko.

Coming out, czyli ujawnienie się

Nie wszyscy geje i lesbijki się ujawniają. Coming out jest dla większości z nich znaczącym problemem – tylko 50 proc. ujawniło swą orientację w gronie rodzinnym. I to nie zawsze z własnej woli. Rodzina mogła się dowiedzieć niechcący, na przykład matka przeczytała pamiętnik córki. Reakcje rodziny są różne. Prelegenci podzielili je na następujące kategorie: próby terapeutyczne (rodzice prowadzą swoje dziecko do psychologa), cenzury (matka mówi: akceptuję cię, ale nie mów o tym cioci Zosi), próby dyscyplinowania (ponoć jeden z ankietowanych po oznajmieniu rodzicom swojej orientacji został zamknięty w pokoju, zabrano mu telefon, komputer, odcięto go od świata – wprowadzono mu reżim) oraz akceptację, która tak naprawdę jest tylko częściowa.

Dyskryminacja

Homoseksualiści walczą o swoje prawa na różne sposoby. Większość z nich przyznaje, że na co dzień da się normalnie żyć, jednak w sytuacjach kryzysowych, jak otrzymywanie informacji o partnerze w szpitalu, nie pozwala im na korzystanie z praw, które posiadają osoby heteroseksualne.

Strategie walki o prawa

Istnieją dwie strategie walki z dyskryminacją. Strategia „małych kroków” dotyczy powolnego wprowadzania ustaw, których akceptacja byłaby możliwa już w ciągu kilku następnych lat – mówią badający. Między innymi chodzi tu o zalegalizowanie związków partnerskich. Taki projekt opracowała Maria Szyszkowska, która cieszy się sympatią w gronie LGBT. Wg badań geje i lesbijki mają zdecydowanie lewicowe poglądy. Większość z nich sympatyzuje z nieistniejącym już LiD-em, a następnie z PO. Wśród osób badanych nie spotkano żadnej osoby, która by głosowała na PiS, lecz nie przeczy się, że takie osoby istnieją.

Druga strategia – „wszystko albo nic” – mówi o walce o natychmiastową i kompleksową zmianę sytuacji. Zakłada ona, że stopniowe podchodzenie do sprawy zezwala na dalszą dyskryminację.

Która w naszym katolickim państwie jest bardzo duża. Kreują ją też media, wręcz podsycają napięcie puszczając urywki z parad z za granicy nie z Polski, a przecież nasi przeciętni homoseksualiści znacznie różnią się od tych zza oceanu! Warto wspomnieć tutaj o wizerunku mediów. Otwarte są na środowisko LGBT TVN i Gazeta Wyborcza, natomiast stanowczo zamknięte to TV Trwam, Radio Maryja i z prasy Nasz Dziennik.

”Naprawdę, jacy jesteście, nie wie nikt”, lecz badanie pozwala nam na obserwację różnić między hetero a LGBT. Badanie wykazało, iż największe znaczenie dla lesbijek i gejów ma kariera, hedonizm i seks, ale równie ważne okazują się przyjaźń i miłość. Znikomą wartość natomiast mają religia i tradycje narodowe o czym można szeroko, długo i dogłębnie dyskutować.

Naprawdę, jacy jesteście, nie wie nikt – prezentacja wyników badania lesbijek i gejów w Polsce w 2008 r., Instytut Socjologii UW, 27.09

MÓJ JEST TEN KAWAŁEK PODŁOGI

Z chwilą użycia kawałka podłogowej wykładziny jako matrycy – pod koniec XIX wieku, stworzono kolejną technikę graficzną: linorytpisze Paulina Cylka.

Wykorzystywanie przedmiotów codziennego użytku jako narzędzi artystycznej ekspresji nie jest domeną jedynie przedszkolaków, robiących stempelki z ziemniaków i naszyjniki z makaronu. Linoleum, bo o nim mowa, jest mieszanką kalafonii, mączek korkowej i drzewnej, żywic i oleju lnianiego, nałożoną na jutową matę. Masa przeznaczona do użytku we wnętrzach jest odpowiednio barwiona i utwardzana. Ta, która trafić ma do pracowni grafików, pozostaje szara, matowa i stosunkowo miękka. To nie znaczy, że opracowanie płytki lineoleum przy pomocy specjalistycznego dłuta jest dla początkującego zadaniem łatwym.

Przekonał się o tym mały Jonasz, który w towarzystwie mamy i starszego brata wybrał się w niedzielę do Muzeum Drukarstwa Warszawskiego na ulicę Łucką. Próby wyrycia w płytce otoczonego motylami kwiatka skończyły się uszkodzeniem palca. Wydobywaniem motylich kształtów z szarej masy zajęła się mama, a pracownice muzeum – przygotowane na taki rozwój wydarzeń – skwapliwie opatrzyły niegroźne skaleczenie. Przez trudy do gwiazd – żartowały panie. - Sztukę trzeba czasem okupić cierpieniem.

Jonasz szybko odzyskał humor i znów chwycił za dłuto, ale nauczeni jego doświadczeniem goście zgromadzeni przy pozostałych stolikach z większą ostrożnością zaczęli wydłubywać z matryc swoje kompozycje. Palec przed dłutem – instruowały muzealniczki. – Ooo,tak właśnie. Pod małym kątem. Nie za głęboko, ale i nie za płytko, bo farba zapcha wyryte rowki i kształt nie odbije się na papierze.
Łatwo powiedzieć. Dłoń przyzwyczajona do trzymania ołówka czy długopisu męczy się, obejmując jednocześnie gruby trzonek dłuta i meandrując po liniach wykonanego przeze mnie szkicu. Trochę za płytko – ocenia mój ryt opiekunka początkujących grafików. – Ale powinna wyjść z tego ładna delikatna rycina – pociesza.

Przechodzę do sąsiedniego pomieszczenia, gdzie na zabytkowej prasie pracownik muzeum wykonuje odbitki. Przy pomocy małego wałka pokrywa przyniesioną przeze mnie matrycę gęstą, czarną jak smoła farbą drukarską. Jeszcze tylko kilka szybkich ruchów korbą i spod ciężkiego, pokrytego gumą metalowego wału prasy do moich rąk trafia pierwsza odbitka.

Rzeczywiście, obrazek wydobyłam z płyty zbyt wąskimi żłobieniami, które zapchały się teraz farbą i część kompozycji pozostała tylko w mojej wyobraźni. Na dodatek zapomniałam o tym, że odbitka będzie lustrzanym odbiciem matrycy! Wyryta przeze mnie gałązka storczyka wbrew pierwotnemu zamysłowi kieruje się w lewą stronę.

Drukarz wykonuje jeszcze jedną odbitkę, która pozostanie na miejscu i dołączy do dzieł pozostałych gości muzeum (a tych w czasie festiwalowych weekendów było ponad 150 ). Spoglądam na suszące się grafiki – królują na nich jesienne liście. Cóż, wiadomo nie od dziś, że artyści najchętniej czerpią inspirację z natury.

Dłutem, piórkiem, rysikiem – zabawy graficzne, 28 IX, Muzeum Drukarstwa Warszawskiego